Fikcyjne choroby to zmora pracodawców
08/25/2010
Co dziesiąte zwolnienie lekarskie jest bezzasadne. Walka z patologią pochłania dużo trudu i pieniędzy. ZUS jest pobłażliwy dla nieuczciwych lekarzy.
W I półroczu ZUS skontrolował 154,1 tys. zwolnień lekarskich. Ich następstwem było wstrzymanie dalszej wypłaty świadczeń 15,9 tys. pracowników. Oznacza to, że co dziesiąty z przebadanych został uznany za zdolnego do pracy.
Gra w ciuciubabkę
– Oczywiście, że tzw. lewe zwolnienia są plagą dla przedsiębiorców. Pracownicy biorą je zamiast urlopu, na czas wykonania fuchy albo żeby uciec przed wypowiedzeniem umowy o pracę. Owszem, można posłać zespół na kontrolę, ale kombinator łatwo się wywinie. To walka z wiatrakami – mówi Witold Polkowski, ekspert organizacji Pracodawcy RP.
– Nie mamy specjalnych zespołów ani procedur, by weryfikować zwolnienia lekarskie, bo absencje nie stanowią szczególnego problemu.
Poza tym takie sprawdzanie kosztuje, a na dodatek trudno udowodnić, że zwolnienie jest niezasadne. Sprawdzany może podać na swoją obronę mnóstwo argumentów, np. że był w aptece albo na zabiegu czy nawet poszedł do sklepu po chleb – mówi Honorata Jastrzębska, szefowa kadr w Podlaskiej Wytwórni Wódek w Siedlcach.
"76 mln zł mogło trafić do osób, którym ZUS zakwestionował zwolnienia lekarskie w I połowie tego roku"
Walka z fikcyjnymi zwolnieniami lekarskimi jest bardzo kosztowna i trudna. Są jednak firmy, które prowadzą politykę zwalczania takich nieuczciwych zachowań.
– Kontrole wykorzystania zwolnień nie muszą być częste, ale trzeba je prowadzić konsekwentnie. Załoga, świadoma, że firma ją sprawdza, mniej chętnie postępuje nieuczciwie – mówi Iwona Ignatowska-Jaroszewska, radca prawny, specjalistka prawa pracy.
Oczywiście ZUS informuje pracodawcę o cofnięciu zasiłku chorobowego i o zakwestionowaniu orzeczenia o niezdolności do pracy. Nie oznacza to jednak, że w takiej sytuacji można wyciągać jakieś konsekwencje.
– To, że ubezpieczyciel zakwestionował zwolnienie, nie może być podstawą do dyscyplinarki – mówi Witold Polkowski.
Sądy orzekają różnie
– Ja uważam, że praca na zwolnieniu czy wykorzystywanie go w sposób, który nie służy terapii, może być podstawą do wypowiedzenia lub rozwiązania umowy o pracę. Moja praktyka zawodowa pokazuje jednak, że w takich sytuacjach sądy zachowują się różnie – mówi Iwona Ignatowska-Jaroszewska.
Pani mecenas podaje przykład, gdy pracownik w czasie zwolnienia wykonywał usługi transportowe. Były na to niezbite dowody. W sądzie okazało się, że ma kamienie nerkowe i wstrząsy oraz drgania w kabinie pojazdu pomagają mu się ich pozbyć. W dwóch instancjach sprawę wygrał i został przywrócony do pracy.
Oczywiście ktoś te lewe zwolnienia wystawia i ZUS może wyciągać konsekwencje wobec lekarzy. Ubezpieczyciel może cofnąć upoważnienie do wystawiania zwolnień. – W ubiegłym roku takie najcięższe sankcje ZUS zastosował wobec ośmiu lekarzy. Dla innych miał łagodniejsze formy nacisku, np. upomnienia – mówi Przemysław Przybylski, rzecznik prasowy ZUS.

Źródło: www.kariera.pl
|