Holenderski rynek pracy od lat pozostaje jednym z najbardziej atrakcyjnych kierunków dla polskich fachowców. Jednak w 2026 roku samo doświadczenie to za mało - liczy się wąska specjalizacja. Sprawdzamy, w jakich zawodach zapotrzebowanie jest największe i jak przygotować się do rekrutacji, by uzyskać najlepsze warunki finansowe.
Firmy znajdują się w momencie transformacji - organizacyjnej, strukturalnej i cyfrowej, napędzanej m.in. przez rozwój sztucznej inteligencji. W konsekwencji zachodzi ewolucja pożądanych profili kompetencyjnych pracowników, od których coraz częściej oczekuje się połączenia umiejętności twardych i miękkich z technologiczną biegłością.
Na rynku pracy 2026 kluczem do sukcesu będzie szybkie uczenie się i elastyczna adaptacja do zmian - wynika z dziś opublikowanego raportu ManpowerGroup 'Raport płacowy 2026.
Zmiana zawodu, podniesienie kwalifikacji albo wejście na rynek pracy po przerwie często zaczyna się od jednego pytania: jaki kurs zawodowy będzie realnie przydatny, a nie tylko 'ciekawy'? Wiele osób odczuwa w tym momencie napięcie związane z kosztami, ryzykiem pomyłki i presją czasu. Dochodzą do tego wątpliwości zdrowotne, rodzinne i organizacyjne: czy dam radę pogodzić naukę z pracą, czy kierunek nie okaże się zbyt obciążający, czy po szkoleniu rzeczywiście pojawią się oferty. Dobrze dobrany kurs nie musi być rewolucją, ale powinien być świadomą decyzją opartą na danych, możliwościach i ograniczeniach. Poniżej znajdziesz uporządkowany sposób myślenia, który pomaga wybierać szkolenie w zgodzie z rynkiem pracy i z własną sytuacją.
ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA
Bądź na bieżąco z rynkiem pracy
Wysyłając formularz akceptujesz regulamin
W sektorze publicznym pensje są znacznie wyższe niż w sektorze prywatnym - pisze 'Puls Biznesu'. W dodatku wynagrodzenia w tym sektorze rosną szybciej, więc różnica w zarobkach powiększa się.
W lipcu, przeciętny pracownik instytucji lub firmy państwowej zarobił o 644 złotych więcej niż pracownik sektora przedsiębiorstw prywatnych. Rok temu dysproporcja była o 160 złotych mniejsza - wynika z danych przedstawionych przez dziennik.
Według danych GUS, w lipcu pensja przeciętnego pracownika sektora publicznego wyniosła ponad 3 tysiące 800 złotych, była więc o 498 złotych wyższa niż przed rokiem. To jedna z najwyższych dynamik w tej dekadzie. Tymczasem pracownik zatrudniony w sektorze przedsiębiorstw zarobił przeciętnie 3,23 tysiące złotych.
Jak pisze dziennik, większość państwowych firm jest nie rentowna lub osiąga minimalne zyski. Mimo to rozdaje pieniądze. Według gazety, najlepszym na to przykładem są spółki górnicze. Mimo koniunktury na świecie i wysokich cen węgla rentowność kopalń jest bardzo niewielka. Pensje górników rosną jednak w zawrotnym tempie.
Więcej na temat zarobków na państwowych posadach w 'Pulsie Biznesu'.
Źródło: Bankier.pl
© 1998-2025 JOBS.PL SA. Wszelkie prawa zastrzeżone.
