Holenderski rynek pracy od lat pozostaje jednym z najbardziej atrakcyjnych kierunków dla polskich fachowców. Jednak w 2026 roku samo doświadczenie to za mało - liczy się wąska specjalizacja. Sprawdzamy, w jakich zawodach zapotrzebowanie jest największe i jak przygotować się do rekrutacji, by uzyskać najlepsze warunki finansowe.
Firmy znajdują się w momencie transformacji - organizacyjnej, strukturalnej i cyfrowej, napędzanej m.in. przez rozwój sztucznej inteligencji. W konsekwencji zachodzi ewolucja pożądanych profili kompetencyjnych pracowników, od których coraz częściej oczekuje się połączenia umiejętności twardych i miękkich z technologiczną biegłością.
Na rynku pracy 2026 kluczem do sukcesu będzie szybkie uczenie się i elastyczna adaptacja do zmian - wynika z dziś opublikowanego raportu ManpowerGroup 'Raport płacowy 2026.
Zmiana zawodu, podniesienie kwalifikacji albo wejście na rynek pracy po przerwie często zaczyna się od jednego pytania: jaki kurs zawodowy będzie realnie przydatny, a nie tylko 'ciekawy'? Wiele osób odczuwa w tym momencie napięcie związane z kosztami, ryzykiem pomyłki i presją czasu. Dochodzą do tego wątpliwości zdrowotne, rodzinne i organizacyjne: czy dam radę pogodzić naukę z pracą, czy kierunek nie okaże się zbyt obciążający, czy po szkoleniu rzeczywiście pojawią się oferty. Dobrze dobrany kurs nie musi być rewolucją, ale powinien być świadomą decyzją opartą na danych, możliwościach i ograniczeniach. Poniżej znajdziesz uporządkowany sposób myślenia, który pomaga wybierać szkolenie w zgodzie z rynkiem pracy i z własną sytuacją.
ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA
Bądź na bieżąco z rynkiem pracy
Wysyłając formularz akceptujesz regulamin
W tym roku wynagrodzenia rosną dużo szybciej niż w latach poprzednich. W pierwszych 5 miesiącach tego roku przeciętna płaca w przedsiębiorstwach wyniosła 3080 zł i była o 11,7 proc. (o 323 zł) wyższa niż przed rokiem. Nominalny wzrost wynagrodzeń był o 3,5 pkt proc. większy niż w tym samym okresie 2007 r. - wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego.
Kto zyskał najwięcej? Pracownicy branż posiadających mocną reprezentację związkową. Na przykład w górnictwie węgla kamiennego i brunatnego średnie zarobki wzrosły aż o 733 zł. - To jest specyficzna branża, w której pensje na ogół nie są związane z wynikami ekonomicznymi kopalń, a z siłą związków zawodowych, które wymuszają podwyżki - mówi Grzegorz Maliszewski, ekonomista banku Millennium.
Także w przemyśle rafineryjnym i koksowniczym wzrost zarobków jest duży ze względu na silne naciski związków zawodowych. Jednak taka polityka nie niszczy firm z tych branż, ponieważ wypracowują one bardzo duże zyski - od stycznia do maja zwiększyły średnie zarobki pracowników o 497 zł.
Szczodre są też firmy budowlane. Średnie pensje w tych przedsiębiorstwach wzrosły w ciągu roku o 459 zł. Wiązało się to z sytuacją na rynku pracy - firmy budowlane gwałtownie podnosiły pensje, ponieważ brakowało im fachowców. Ale w maju hossa osłabła. Wzrost zarobków w tej branży wyniósł wtedy w skali roku tylko 13,8 proc., podczas gdy jeszcze w kwietniu - 18,7 proc.
- Spadek dynamiki płac w budownictwie związany jest z tym, że dużo firm nie wykorzystuje w pełni swoich możliwości produkcyjnych - ocenia Edward Szwarc, wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa. Jego zdaniem dzieje się tak dlatego, że wydłuża się okres rozstrzygnięcia przetargów na wielkie projekty inwestycyjne, m.in. związanych z budową dróg.
Skromne są natomiast podwyżki w branży odzieżowej. W pierwszych pięciu miesiącach tego roku przeciętne płace były w niej tylko o 162 zł wyższe niż przed rokiem i wyniosły zaledwie 1624 zł. - Tak niski wzrost płac w przemyśle odzieżowym nie może dziwić, ponieważ jest on narażony na morderczą konkurencję z Dalekiego Wschodu i musi pilnować kosztów - ocenia Maciej Grabowski z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową. Twierdzi, że wyższy wzrost wynagrodzeń mógłby prowadzić firmy z tej branży do bankructwa.
Ekonomiści nie mają wątpliwości, że płace w przedsiębiorstwach będą nadal rosły, choć trochę wolniej niż dotychczas, ponieważ gospodarka powoli hamuje, a to znaczy, że przedsiębiorcy będą mniej skłonni do podwyżek. - Ale przeciętny wzrost płac będzie i tak duży, ponieważ wyniesie w całym roku ok. 10 proc. - ocenia Grzegorz Maliszewski. Także Piotr Kalisz, ekonomista Citi Handlowego, jest pewny, że podwyżki zarobków bardzo się nie skurczą.
- Wynagrodzenia w Polsce są ponaddwukrotnie mniejsze niż w starych krajach Unii. Musimy ten dystans skracać, bo w przeciwnym wypadku będzie to zachęta do emigracji - podkreśla Kalisz.
Wtorek, 08 lipca 2008
© 1998-2025 JOBS.PL SA. Wszelkie prawa zastrzeżone.
