Holenderski rynek pracy od lat pozostaje jednym z najbardziej atrakcyjnych kierunków dla polskich fachowców. Jednak w 2026 roku samo doświadczenie to za mało - liczy się wąska specjalizacja. Sprawdzamy, w jakich zawodach zapotrzebowanie jest największe i jak przygotować się do rekrutacji, by uzyskać najlepsze warunki finansowe.
Firmy znajdują się w momencie transformacji - organizacyjnej, strukturalnej i cyfrowej, napędzanej m.in. przez rozwój sztucznej inteligencji. W konsekwencji zachodzi ewolucja pożądanych profili kompetencyjnych pracowników, od których coraz częściej oczekuje się połączenia umiejętności twardych i miękkich z technologiczną biegłością.
Na rynku pracy 2026 kluczem do sukcesu będzie szybkie uczenie się i elastyczna adaptacja do zmian - wynika z dziś opublikowanego raportu ManpowerGroup 'Raport płacowy 2026.
Zmiana zawodu, podniesienie kwalifikacji albo wejście na rynek pracy po przerwie często zaczyna się od jednego pytania: jaki kurs zawodowy będzie realnie przydatny, a nie tylko 'ciekawy'? Wiele osób odczuwa w tym momencie napięcie związane z kosztami, ryzykiem pomyłki i presją czasu. Dochodzą do tego wątpliwości zdrowotne, rodzinne i organizacyjne: czy dam radę pogodzić naukę z pracą, czy kierunek nie okaże się zbyt obciążający, czy po szkoleniu rzeczywiście pojawią się oferty. Dobrze dobrany kurs nie musi być rewolucją, ale powinien być świadomą decyzją opartą na danych, możliwościach i ograniczeniach. Poniżej znajdziesz uporządkowany sposób myślenia, który pomaga wybierać szkolenie w zgodzie z rynkiem pracy i z własną sytuacją.
ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA
Bądź na bieżąco z rynkiem pracy
Wysyłając formularz akceptujesz regulamin
Jeżeli podatnik dojeżdża do pracy do innej miejscowości, a wydatki na ten cel przekraczają zryczałtowane koszty uzyskania przychodów z umowy o pracę, w rocznym zeznaniu podatkowym może te koszty odliczyć. Trzeba jednak pamiętać o ich właściwym udokumentowaniu, jak też o tym, że wydatki na niektóre środki transportu, jak samochód czy samolot, urząd skarbowy zakwestionuje.
- Ustawa o podatku dochodowym od osób fizycznych przewiduje zryczałtowane koszty dojazdu do pracy. W wypadku, gdy pracownik ma jeden stosunek pracy i mieszka w miejscu, w którym znajduje się siedziba pracodawcy, to te zryczałtowane koszty nie mogą przekroczyć 1 335 złotych rocznie - mówi Agencji Informacyjnej Newseria Dominika Dragan-Berestecka, doradca podatkowy z Kancelarii Ożóg i Wspólnicy.
Te koszty (w stosunku miesięcznym) są odliczane przez pracodawcę przed odprowadzeniem zaliczki na podatek, bez względu na to, czy pracownik rzeczywiście tyle wydaje na dojazdy. Ustawa przewiduje cztery limity tych rozliczeń, w zależności od tego, z ilu miejsc pracownik czerpie dochody i czy pracuje w tej samej miejscowości, gdzie mieszka. Rocznie jest to od 1335 zł (jedno miejsce pracy, ta sama miejscowość) do 2502,56 zł (więcej niż jeden zakład pracy poza miejscem zamieszkania, o ile podatnik nie otrzymuje tzw. dodatku za rozłąkę).
- Może zdarzyć się tak, że pracownik dojeżdża do pracy pociągiem czy jakimś innym środkiem komunikacji, z wyjątkiem samochodu. Jeżeli koszty przekraczają tę zryczałtowaną kwotę określoną przez ustawodawcę, to może on te koszty odliczyć, ale tylko w sytuacji, gdy są one udokumentowane imiennymi biletami okresowymi - podsumowuje Dominika Dragan-Berestecka.
To oznacza, że można odliczyć wszystkie wydatki na bilety przewyższające ustawowe limity, ale nie można odliczyć kosztów dojazdu samochodem i biletów jednorazowych czy też biletów długookresowych, ale wystawionych na okaziciela. Do kosztów uzyskania przychodu nie zaliczają się też bilety lotnicze.
Źródło: Dominika Dragan-Berestecka - doradca podatkowy
Kancelaria Ożóg i Wspólnicy
Wtorek, 16 kwietnia 2013
© 1998-2025 JOBS.PL SA. Wszelkie prawa zastrzeżone.
