Holenderski rynek pracy od lat pozostaje jednym z najbardziej atrakcyjnych kierunków dla polskich fachowców. Jednak w 2026 roku samo doświadczenie to za mało - liczy się wąska specjalizacja. Sprawdzamy, w jakich zawodach zapotrzebowanie jest największe i jak przygotować się do rekrutacji, by uzyskać najlepsze warunki finansowe.
Firmy znajdują się w momencie transformacji - organizacyjnej, strukturalnej i cyfrowej, napędzanej m.in. przez rozwój sztucznej inteligencji. W konsekwencji zachodzi ewolucja pożądanych profili kompetencyjnych pracowników, od których coraz częściej oczekuje się połączenia umiejętności twardych i miękkich z technologiczną biegłością.
Na rynku pracy 2026 kluczem do sukcesu będzie szybkie uczenie się i elastyczna adaptacja do zmian - wynika z dziś opublikowanego raportu ManpowerGroup 'Raport płacowy 2026.
Zmiana zawodu, podniesienie kwalifikacji albo wejście na rynek pracy po przerwie często zaczyna się od jednego pytania: jaki kurs zawodowy będzie realnie przydatny, a nie tylko 'ciekawy'? Wiele osób odczuwa w tym momencie napięcie związane z kosztami, ryzykiem pomyłki i presją czasu. Dochodzą do tego wątpliwości zdrowotne, rodzinne i organizacyjne: czy dam radę pogodzić naukę z pracą, czy kierunek nie okaże się zbyt obciążający, czy po szkoleniu rzeczywiście pojawią się oferty. Dobrze dobrany kurs nie musi być rewolucją, ale powinien być świadomą decyzją opartą na danych, możliwościach i ograniczeniach. Poniżej znajdziesz uporządkowany sposób myślenia, który pomaga wybierać szkolenie w zgodzie z rynkiem pracy i z własną sytuacją.
ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA
Bądź na bieżąco z rynkiem pracy
Wysyłając formularz akceptujesz regulamin
Ciągle nie ma spójnej polityki wobec migracji zarobkowej z Ukrainy - pisze 'Rzeczpospolita'. Oficjalnie Straż Graniczna zaprzecza, że zaostrzyła zasady wpuszczania do Polski Ukraińców. Oni sami twierdzą jednak, że mimo ważnych wiz pod byle pretekstem są zawracani z granicy.
Dzięki temu do Polski przyjechało ich w tym roku znacznie mniej niż kiedykolwiek. Pierwsi odczuli to sadownicy zatrudniający Ukraińców, których praca jest o wiele tańsza niż Polaków. Na polach pozostała część truskawek i malin, których nie miał kto zebrać.
Jeden z sadowników spod Grójca mówi, że w zeszłym roku Ukraińcy pracowali w co drugim gospodarstwie. Teraz na całą wieś jest ich kilkunastu. Widmo złego sezonu spowodowało, że sadownicy zaalarmowali polityków.
Ministerstwo Pracy przygotowało projekt rozporządzenia, który przewiduje legalne zatrudnianie obywateli państw sąsiadujących z Polską.
Od września Ukraińcy będą mogli trzy miesiące w roku pracować legalnie w Polsce, na przykład przy zbiorze owoców. Łatwiej będzie też lekarzom, dentystom, pielęgniarkom i nauczycielom języków obcych.
Dziennik podkreśla jednak, ze nasze państwo do dziś nie zdecydowało się wprowadzić prostych reguł legalizacji pobytu i pracy cudzoziemców. Na pracę na czarno władze przymykają oczy. W szarej strefie pozostaną ukraińskie opiekunki dzieci i osób starszych, gosposie i pracownicy na budowach. Nikt nie wie, czy Ukraińców pracuje u nas 30 czy 130 tysięcy.
(IAR)
Piątek, 04 sierpnia 2006
© 1998-2025 JOBS.PL SA. Wszelkie prawa zastrzeżone.
