Holenderski rynek pracy od lat pozostaje jednym z najbardziej atrakcyjnych kierunków dla polskich fachowców. Jednak w 2026 roku samo doświadczenie to za mało - liczy się wąska specjalizacja. Sprawdzamy, w jakich zawodach zapotrzebowanie jest największe i jak przygotować się do rekrutacji, by uzyskać najlepsze warunki finansowe.
Firmy znajdują się w momencie transformacji - organizacyjnej, strukturalnej i cyfrowej, napędzanej m.in. przez rozwój sztucznej inteligencji. W konsekwencji zachodzi ewolucja pożądanych profili kompetencyjnych pracowników, od których coraz częściej oczekuje się połączenia umiejętności twardych i miękkich z technologiczną biegłością.
Na rynku pracy 2026 kluczem do sukcesu będzie szybkie uczenie się i elastyczna adaptacja do zmian - wynika z dziś opublikowanego raportu ManpowerGroup 'Raport płacowy 2026.
Zmiana zawodu, podniesienie kwalifikacji albo wejście na rynek pracy po przerwie często zaczyna się od jednego pytania: jaki kurs zawodowy będzie realnie przydatny, a nie tylko 'ciekawy'? Wiele osób odczuwa w tym momencie napięcie związane z kosztami, ryzykiem pomyłki i presją czasu. Dochodzą do tego wątpliwości zdrowotne, rodzinne i organizacyjne: czy dam radę pogodzić naukę z pracą, czy kierunek nie okaże się zbyt obciążający, czy po szkoleniu rzeczywiście pojawią się oferty. Dobrze dobrany kurs nie musi być rewolucją, ale powinien być świadomą decyzją opartą na danych, możliwościach i ograniczeniach. Poniżej znajdziesz uporządkowany sposób myślenia, który pomaga wybierać szkolenie w zgodzie z rynkiem pracy i z własną sytuacją.
ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA
Bądź na bieżąco z rynkiem pracy
Wysyłając formularz akceptujesz regulamin
Większość państw Unii wychodzi z trudnego okresu z niewielkimi szkodami na rynku pracy. Pogorszyła się jedynie sytuacja wśród młodych ludzi.Korespondencja z Brukseli.
Ten korzystny obraz zakłóca jednak ogromne bezrobocie wśród młodych ludzi - oceniają w dorocznym raporcie przedstawiciele Komisji Europejskiej.
Stany Zjednoczone i Unia Europejska odpowiedziały na kryzys na różne sposoby. W USA cały ciężar wzięli na siebie pracownicy, stąd spadek zatrudnienia, ale wzrost efektywności produkcji. W Unii spadek PKB w 40 proc. jest odzwierciedlony w spadku zatrudnienia, w 30 proc. w mniejszej liczbie przepracowanych godzin, a w 30 proc. w mniejszej efektywności pracowników. Wielu przedsiębiorców, często pod wpływem państwa i pakietów stymulujących, zdecydowało się nie zwalniać ludzi mimo spadku zamówień.
Mniej ludzi na budowach
- W Niemczech, Austrii czy Belgii ochroniono praktycznie cały rynek pracy. Na drugim biegunie znalazły się Hiszpania, Portugalia, Irlandia - mówił wczoraj Laszlo Andor, unijny komisarz ds. zatrudnienia i polityki społecznej, prezentując doroczny raport o rynku pracy w Unii Europejskiej.
Jak wyjaśnił w rozmowie z "Rz" ekspert Komisji Europejskiej, sytuacja w poszczególnych krajach Unii zależała częściowo od świadomego wyboru rządu, jak odpowiedzieć na kryzys, ale częściowo od specyfiki gospodarki. - Kryzys najsilniej uderzył w budownictwo, które stanowiło ważną część PKB Hiszpanii czy Irlandii. Tam efektywność jest niska, trudno ją więc zmniejszyć, stąd zwolnienia - wyjaśnia. W tym sektorze często też pracują osoby na kontraktach czasowych, w tym imigranci, którzy nie są chronieni przez prawo.
Wzrost bezrobocia w UE obserwowany w 2009 r. zahamowano kilka miesięcy temu. Zdaniem komisarza Andora w przyszłym roku może nas czekać lekki wzrost. Jednak przed rządami stoi dylemat, jak wycofywać się z pakietów stymulacyjnych, które w wielu krajach ochroniły rynek pracy. - Trzeba to zrobić tak, aby nie wstrząsnąć rynkiem pracy, ale jednocześnie pozwolić na konieczną restrukturyzację gospodarki - mówi ekspert KE.
Ofiary rynku
Nie najgorszy pokryzysowy obraz rynku pracy w większości państw Unii Europejskiej zdecydowanie psuje sytuacja wśród młodych. To oni najczęściej są ofiarami segmentacji, czyli zjawiska coraz większej separacji tych zatrudnionych czasowo od tych z kontraktami bezterminowymi. - W samym zjawisku umów czasowych nie ma nic złego, jeśli stanowią one krok w karierze i wstęp do bardziej stabilnej formy zatrudnienia. Obserwujemy jednak rosnący ich udział i całą grupę ludzi, którzy zamieniają jedne kontrakty czasowe na kolejne - mówi ekspert KE.
W kategorii wiekowej do 25. roku życia aż 40 proc. zatrudnionych w UE ma kontrakty czasowe. Najwyższe wskaźniki mają Słowenia (67 proc.), Polska (62 proc.), Hiszpania (56 proc.) oraz Szwecja (53 proc.). W całej populacji krajami o największym udziale kontraktów czasowych są: Polska (26 proc.), Hiszpania (25 proc.) i Portugalia (22 proc.). Osoby na kontraktach czasowych mają średnie wynagrodzenie mniejsze o 14 proc. od tych z kontraktami bezterminowymi. Często też ogranicza im się dostęp do szkoleń.
W tym roku sytuacja stabilna. Stopa bezrobocia rejestrowanego nie zmieniła się, a liczona według metodologii BAEL - spadła. Bezrobocie rejestrowane w październiku nie zmieniło się w porównaniu z wrześniem i wyniosło 11,5 proc., o 0,4 pkt proc więcej niż przed rokiem. W urzędach pracy zarejestrowanych było 1,81 mln osób. W ciągu miesiąca zarejestrowało się 283,1 tys. nowych bezrobotnych, z ewidencji skreślono zaś 277,1 tys. osób.
GUS podał też, że w III kwartale stopa bezrobocia liczona według europejskiej metodologii BAEL (z włączeniem szarej strefy) spadła i wyniosła 9,1 proc., a poprzednio 9,5 proc. Współczynnik aktywności zawodowej wyniósł 56,2 proc. wobec 55,7 proc. kwartał wcześniej, natomiast wskaźnik zatrudnienia osiągnął 51,1 proc. wobec 50,4 proc.
Pracodawcy zgłosili do urzędów pracy 88,8 tys. ofert zatrudnienia, tj. o 10,3 proc. mniej niż przed miesiącem, ale o 17,4 proc. więcej niż przed rokiem. Na koniec października 478 zakładów pracy deklarowało zwolnienie 43,4 tys. pracowników.
![]()
Źródło: www.kariera.pl
Czwartek, 29 listopada 2007
© 1998-2025 JOBS.PL SA. Wszelkie prawa zastrzeżone.
