Nowoczesne systemy przemysłowe stają się coraz bardziej złożone, a ich niezawodność zależy w dużej mierze od skuteczności procesów czyszczenia. W wielu branżach - od energetyki po przetwórstwo spożywcze - oczyszczenie instalacji nie jest jedynie kwestią estetyki, lecz kluczowym warunkiem wydajności i bezpieczeństwa. Z tego powodu technologie mycia przechodzą intensywną ewolucję, a na pierwszy plan wysuwają się rozwiązania, które pozwalają usuwać trudne osady szybciej, dokładniej i przy mniejszej ingerencji w strukturę urządzeń. W centrum tych zmian znajdują się surfaktanty, czyli substancje powierzchniowo czynne odpowiedzialne za przełamywanie barier między zanieczyszczeniami a podłożem.
Rynek pracy w branży finansowej i rachunkowej należy do najbardziej stabilnych w Polsce. Niezależnie od koniunktury gospodarczej, specjaliści z zakresu księgowości są niezmiennie poszukiwani przez firmy z każdej branży. Jeżeli szukasz pracy jako księgowy lub księgowa, trafiłeś w odpowiednie miejsce. Poniżej znajdziesz wszystko, co powinieneś wiedzieć o tym, jak skutecznie szukać ofert pracy z zakresu księgowości i co sprzyja karierze w tej profesji.
Sektor przemysłowy w Polsce od lat stanowi jeden z najsilniejszych filarów gospodarki. Dynamiczny rozwój parków technologicznych, centrów logistycznych oraz fabryk sprawia, że praca na produkcji jest obecnie jedną z najczęściej wyszukiwanych kategorii zawodowych. Niezależnie od tego, czy dopiero wchodzisz na rynek pracy, czy szukasz zmiany zawodowej, nowoczesna produkcja oferuje znacznie więcej niż tylko powtarzalne czynności przy taśmie.
Na polskim rynku pracy utrzymuje się problem luki wynagrodzeń pomiędzy kobietami i mężczyznami. Jak wynika z raportu Hays Poland 'Kobiety na rynku pracy 2026. Jawne płace = równe płace?' zaledwie 26 proc. kobiet jest przekonanych o tym, że płeć pracownika nie ma żadnego wpływu na otrzymywane wynagrodzenie. Jednocześnie maleje pewność, że zwiększenie transparentności wynagrodzeń może realnie przyczynić się do rozwiązania problemu luki płacowej.
ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA
Bądź na bieżąco z rynkiem pracy
Wysyłając formularz akceptujesz regulamin
W urzędach pracy było zarejestrowanych w styczniu prawie 39 tys. absolwentów do 27. roku życia. To niemal dwa razy więcej niż w najlepszym dla nich 2007 roku. Michał Dymkowski, absolwent polityki społecznej na Uniwersytecie Warszawskim, uważa się za szczęściarza. Skończył studia w październiku zeszłego roku, a już od ponad tygodnia pracuje w Ogólnopolskiej Federacji Organizacji Pozarządowych.
- Największy problem to brak doświadczenia. U nas praktyki były fakultatywne, a możliwości było mało - mówi Dymkowski, który pracę magisterską pisał... o problemach z dostosowaniem systemu edukacji ogólnej do wymagań rynku pracy. Jego zdaniem wymagania pracodawców są takie, że chcąc je spełnić, nie wystarczają kilkumiesięczne staże (on zaliczył trzy); trzeba mieć co najmniej rok pracy w zawodzie, by znaleźć pracę poza recepcją firmy. On i tak był w dobrej sytuacji.
Choć skończył mało atrakcyjny dla firm kierunek, mieszka w Warszawie, gdzie bezrobocie wśród niedawnych absolwentów szkół wyższych jest niewielkie (niespełna 700 osób). Na Mazowszu, gdzie jest teraz 3,7 tys. bezrobotnych absolwentów, najgorzej jest w powiecie siedleckim. - Tam jest dużo uczelni o profilu humanistycznym - wyjaśnia Wiesława Lipińska, rzecznik Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Warszawie.
W skali całego kraju w styczniu było zarejestrowanych 38,8 tys. młodych bezrobotnych absolwentów uczelni - prawie dwukrotnie więcej niż w 2007 r. Co więcej, statystyka obejmuje tylko osoby do 27. roku życia, a więc nie uwzględnia tych, którzy wchodzą na rynek pracy nieco później, gdy np. wybierają po studiach magisterskich - podyplomowe. Co im wcale nie ułatwia startu na rynku pracy. - Jesteśmy na etapie, gdy mamy dużo ludzi wykształconych, którym brakuje doświadczenia w biznesie - twierdzi Michał Młynarczyk, dyrektor zarządzający Hays Polska.
Według danych urzędów pracy, wśród bezrobotnych absolwentów przeważają ci po kierunkach humanistycznych i ekonomicznych, niezależnie od miasta. - Politolodzy, socjolodzy, absolwenci marketingu i zarządzania oraz ekonomii, kończą tzw. kierunki nadwyżkowe, które wypuszczają absolwentów z góry skazanych na bezrobocie, zmianę kwalifikacji albo wyjazd do innego regionu - mówi Aleksandra Skalec, rzecznik Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Katowicach.
Według Bernadetty Ingasiak z WUP w Poznaniu, w Wielkopolsce najwięcej bezrobotnych absolwentów skończyło zarządzanie, pedagogikę i politologię.
- Politycy się cieszą, że mamy największy w Europie skok liczby studentów, ale nikt nie patrzy na jakość ich kwalifikacji. Czasy, gdy dyplom wyższej uczelni gwarantował pracę, minęły już w latach 90. Dziś dyplom wcale nie jest lepszy od dobrego fachu. Trzeba odczarować opinię, że tylko po studiach można być kimś - twierdzi Piotr Sarnecki, ekspert rynku pracy Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan. Jak dodaje, to m.in. w wyniku tej opinii mamy wysyp prywatnych studiów humanistyczno-ekonomicznych - tańszych i łatwiejszych niż inżynierskie. Tyle że gospodarka nie jest w stanie wchłonąć ich absolwentów.
Zdaniem socjolog prof. Anny Gizy-Poleszczuk złudna jest radość z dużej liczby studentów ze wsi. Często kierują się bliskością uczelni wybierają przypadkowe, płatne kierunki, po których nie ma pracy ani na wsi, ani w dużych miastach.
- Nawet po mniej atrakcyjnym kierunku można znaleźć pracę, jeśli ktoś potrafi pokazać, że jest osobą aktywną, ambitną, która szybko się uczy. Warto o tym pomyśleć już podczas studiów i działać w organizacjach studenckich, wolontariacie - radzi Katarzyna Godlewska, partner zarządzający portalu absolvent.pl, który ma ułatwiać rekrutację młodych ludzi po studiach.
Najłatwiej o pracę mają absolwenci kierunków technicznych. Prawie trzy czwarte absolwentów studiów magisterskich na krakowskiej AGH pracuje, a jedynie niecałe 13 proc. poszukuje pracy - wynika z badań byłych studentów uczelni, którzy ukończyli ją w 2009 r.
Nie oznacza to, że pracodawcy przyjmują wszystkich chętnych. - To kwestia jakości kandydatów. A ta zależy bardziej od motywacji i chęci do pracy podczas studiów niż od marki uczelni - twierdzi Konrad Tarański, wiceprezes informatycznego Comarchu, który od lat inwestuje w programy stażowe przygotowujące młodych ludzi do pracy. Janusz Filipiak, prezes Comarchu, ocenia, że koszt programów stażowych dla studentów w 2010 roku przekroczył tam dwa miliony złotych. Spółka utworzyła w tym czasie 200 miejsc pracy (głównie dla absolwentów).
![]()
Źródło: www.kariera.pl
© 1998-2026 JOBS.PL SA. Wszelkie prawa zastrzeżone.
