Sztuczna inteligencja w szybkim tempie przekształca globalny rynek pracy, zmieniając sposób funkcjonowania firm, organizację pracy zespołów oraz kompetencje, które stają się kluczowe w różnych branżach. Coraz szersza adopcja AI przyspiesza powstawanie nowych ról i specjalizacji, a umiejętność pracy z narzędziami opartymi na AI staje się dziś koniecznością, a nie tylko przewagą konkurencyjną.
Współczesny rynek pracy się zmienia a wraz z nim zmienia się podejście do motywacji pracowników. Dzisiejsi pracownicy mają zupełnie inne oczekiwania wobec pracodawców niż pokolenie sprzed dekady. Nie wystarczy już sama stabilna pensja wypłacana punktualnie co miesiąc - liczą się także wartości, kultura organizacyjna, możliwości rozwoju i równowaga między życiem zawodowym a prywatnym. Pracodawcy zaczynają rozumieć, że skuteczna motywacja to coś znacznie więcej niż tylko regularne podwyżki czy roczne premie.
Szafa medyczna to nie jest zwykły mebel 'do przechowywania'. W gabinecie lekarskim odpowiada za porządek, higienę, bezpieczeństwo leków i komfort pracy personelu. Dobrze dobrana wspiera codzienne procedury, źle dobrana potrafi je skutecznie utrudnić. Sprawdź, dlaczego jej jakość ma znaczenie i jakie wymagania powinna spełniać.
Ilustracja nowoczesnej rekrutacji w 2026 roku: agencje pracy korzystają z AI, analizują dane kandydatów i stosują inteligentne systemy wspierające procesy HR. Celem jest szybkie i trafne dopasowanie talentów do ofert pracy. Grafika symbolizuje przyszłość branży rekrutacyjnej, w której technologie i doświadczenie kandydata są kluczowe dla sukcesu.
ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA
Bądź na bieżąco z rynkiem pracy
Wysyłając formularz akceptujesz regulamin
Praktycznie nikt nie wątpi w to, że na zaczynającym się dziś posiedzeniu RPP zdecyduje się na trzecią z rzędu podwyżkę stóp procentowych. Co dalej? Analitycy są podzieleni. Niektórzy mówią nawet o trzech kolejnych.

O tym, że marzec będzie trzecim z rzędu miesiącem podwyżek stóp procentowych w Polsce, ekonomiści są przekonani, odkąd kilka dni temu Główny Urząd Statystyczny poinformował, że płace rosły w tempie nienotowanym od wielu lat.
W oczekiwaniu na podwyżkę utwierdziły ich lepsze od oczekiwań dane dotyczące produkcji w przemyśle i budownictwie. Dane o płacach wskazują na ryzyko wzrostu inflacji, zaś o produkcji - o tym, że Rada Polityki Pieniężnej nie musi się obawiać, że podnosząc stopy zaszkodzi dynamice wzrostu gospodarczego.
W I kwartale, jak sądzi wielu ekonomistów, PKB może być nawet o około 6 proc. większe niż rok temu. Na rynku nie ma natomiast sprecyzowanego poglądu dotyczącego kolejnych ruchów RPP. Wielu analityków sądzi, że główna stopa, która dziś wynosi 5,5 proc., dojdzie do poziomu 6 proc. i potem rada będzie już czekać na efekty dotychczasowych podwyżek. Są jednak i tacy, którzy uważają, że podstawowa stopa NBP może w tym roku sięgnąć nawet 6,5 proc.
- Po marcowej podwyżce można się zastanawiać, czy rada nie przyjmie postawy 'poczekamy, zobaczymy', przede wszystkim, żeby przekonać się, czy nie ma oznak spowolnienia w gospodarce. Ale zarówno z fundamentalnego, jak i 'spekulacyjnego' punktu widzenia jest uzasadnienie do dalszego podwyższania stóp - ocenia Marcin Mróz, ekonomista Fortis Bank Polska.
Jego zdaniem, 'fundamentalnie' za podwyżkami stóp przemawia to, że 'to, co widzimy w gospodarce, wskazuje, że spowolnienia raczej nie będzie'. Analityk podkreśla, że jednocześnie wynagrodzenia rosną szybciej niż wydajność pracy, co grozi przyspieszeniem inflacji.
- Natomiast jeśli myślimy 'spekulacyjnie', to argumentem za podnoszeniem stóp są sugestie ze strony rządu, że w przyszłym roku złoty może znaleźć się w mechanizmie kursowym ERM2 - mówi Marcin Mróz.
Zgodnie z zapowiedziami przedstawicieli władz, w momencie wejścia do mechanizmu kursowego Polska powinna spełniać tzw. kryteria z Maastricht, a więc mieć również inflację wyraźnie niższą niż w tej chwili.
W ERM2 kurs złotego będzie musiał pozostawać w wyznaczonym przedziale wahań. Przy wysokich stopach procentowych napływ kapitału z zagranicy sprzyjałby nadmiernemu umocnieniu naszej waluty. - Dlatego jeszcze przed wejściem do mechanizmu kursowego RPP powinna zacząć obniżać stopy procentowe - uważa Marcin Mróz.
Z kolei Radosław Bodys, ekonomista Merrill Lynch w Londynie, który również ocenia, że w tym roku stopy mogą dojść do 6,5 proc. (a w przyszłym do 7 proc.) za podstawowy powód do podnoszenia stóp procentowych uważa wysoką inflację.
'Ona nie bierze się już tylko z rosnących cen surowców. Widoczne są już efekty drugiej rundy' - napisał Bodys w ubiegłotygodniowym raporcie dla klientów. Efekty drugiej rundy to żądania płacowe i podwyżki cen w odpowiedzi na początkowy wzrost inflacji.
Analityk Merrill Lynch wskazuje, że ceny usług rosną w tempie dochodzącym do 4 proc. w skali roku. Jeszcze w grudniu, według metodologii Eurostatu, wzrost cen usług nie przekraczał 3 proc. W dodatku mamy do czynienia z przyspieszeniem inflacji bazowej. W lutym jej główna miara - inflacja bez uwzględnienia zmian cen żywności i paliw - wyniosła 2,5 proc. W grudniu ubiegłego roku była na poziomie 1,7 proc.
Radosław Bodys wskazuje też, że już w przypadku trzech czwartych towarów i usług branych pod uwagę przy wyliczaniu inflacji wzrost cen przekracza 2,5 proc. (taki jest poziom celu inflacyjnego Rady Polityki Pieniężnej).
Duża część ekonomistów jest jednak zdania, że stopy procentowe wzrosną mniej. Opublikowane kilka dni temu sprawozdanie z lutowego posiedzenia RPP wskazuje, że po marcowej podwyżce rada widzi miejsce na pauzę. Możliwe jest podniesienie stóp w czerwcu, ale na poziomie 6 proc. główna stopa NBP powinna się zatrzymać - uważa Łukasz Tarnawa, główny ekonomista PKO BP.
Jego zdaniem, w drugiej połowie roku naszemu bankowi centralnemu będzie trudniej podnosić stopy procentowe niż w tej chwili, bo Europejski Bank Centralny będzie obniżał wówczas swoje stopy. Pogłębianie się różnicy w wysokości stóp w naszym kraju i strefie euro będzie sprzyjało umacnianiu się złotego, a RPP nie będzie chciała dopuścić do zbyt dużej aprecjacji.
Maciej Reluga, główny ekonomista Banku Zachodniego WBK, również uważa, że w tym roku stopy wzrosną do 6 proc., ale ostatniej - pomarcowej - podwyżki spodziewa się we wrześniu. - Wówczas będziemy mieli dane o inflacji w poprzednim miesiącu, która osiągnie prawdopodobnie najwyższy poziom w tym roku - argumentuje analityk.
Zdaniem Relugi, fakt, że RPP przez trzy pierwsze miesiące z rzędu podnosi stopy procentowe, nie musi oznaczać, że stopy jeszcze mocno wzrosną. - Podwyżki na początku roku, kiedy w większości firm odbywają się negocjacje płacowe, to po prostu sposób na ograniczanie oczekiwań inflacyjnych - tłumaczy ekonomista.
Zwraca uwagę, że o ile wiosną przyszłego roku nie będziemy mieli do czynienia z dużymi podwyżkami cen energii i gazu, to są duże szanse na to, by inflacja znalazła się w pobliżu celu Rady Polityki Pieniężnej.
Źródło: biznes.onet.pl
Wtorek, 25 marca 2008
© 1998-2025 JOBS.PL SA. Wszelkie prawa zastrzeżone.
