Praca opiekunki osób starszych za granicą wiąże się z dużą odpowiedzialnością i zaangażowaniem emocjonalnym.
Łączenie ostatniego roku studiów z pracą, o której zawsze marzyłam, na początku brzmiało jak ekscytujące wyzwanie. Nowe zadania, nowi ludzie, moje pierwsze prawdziwe kroki w zawodowym życiu. Przez pierwsze tygodnie dawało mi to mnóstwo energii, ale z czasem zrobiło się coraz trudniej.
Model pracy ponownie znalazł się w centrum uwagi firm. Po okresie intensywnego testowania elastycznych rozwiązań, wiele organizacji weryfikuje swoje dotychczasowe podejście do pracy zdalnej i hybrydowej.
Parasole reklamowe to jeden z najbardziej niedocenianych, a jednocześnie najbardziej 'widocznych' gadżetów w komunikacji marketingowej. Z perspektywy marketera to mobilny nośnik outdoorowy, który klient sam chętnie zabiera ze sobą na ulicę. W praktyce dostajesz więc dużą powierzchnię reklamową w formie użytecznego przedmiotu, który naturalnie wpisuje się w codzienne życie użytkownika.
ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA
Bądź na bieżąco z rynkiem pracy
Wysyłając formularz akceptujesz regulamin

Łączenie ostatniego roku studiów z pracą, o której zawsze marzyłam, na początku brzmiało jak ekscytujące wyzwanie. Nowe zadania, nowi ludzie, moje pierwsze prawdziwe kroki w zawodowym życiu. Przez pierwsze tygodnie dawało mi to mnóstwo energii, ale z czasem zrobiło się coraz trudniej.
W pewnym momencie musiałam dosłownie balansować między pracą w SOFTSWISS a studiami, jak na huśtawce. Zdarzyło mi się siedzieć w biurze, pracować i jednocześnie uczestniczyć w internetowym seminarium na uczelni: aktywnie brać udział w dyskusji, odpowiadać na pytania prowadzącego, a w tym samym czasie publikować komunikat prasowy (robiłam to dopiero drugi raz w życiu). Oczywiście kompletnie zapomniałam o pracy domowej. Więc improwizowałam: wymyślałam odpowiedzi na bieżąco, uzupełniałam bloki treści, sprawdzałam checkboxy. Wszystko naraz. I, co zaskakujące, nawet mi się to podobało. Było intensywnie, adrenalina robiła swoje i przez krótką chwilę miałam wrażenie, że poradzę sobie ze wszystkim.
Raz to zadziałało, ale z czasem zrozumiałam, że nie może to być stan 'domyślny'. Adrenalina jest okej od czasu do czasu, ale nie warto budować wokół niej codziennej rutyny. Teraz jestem w środku sesji. Miesiąc ciągłej presji: napięte terminy projektów, nawet do trzech egzaminów dziennie,
a praca nie zatrzymuje się tylko dlatego, że to trudniejszy okres. I szczerze - boję się. Łapię się na tym, że martwię się, czy w ogóle dam radę wszystko udźwignąć. Stres egzaminacyjny wpływa na moje skupienie w pracy, a natłok obowiązków utrudnia naukę. Wiem, że nie jestem jedyną osobą na świecie, która tak się czuje.
Dlatego chcę być w tym tekście szczera. Łączenie studiów i pracy nie jest łatwe i na pewno nie jest idealne. Ale nauczyłam się, że nie jest też tak przerażające, jak wygląda z zewnątrz. Chcę opowiedzieć, jak naprawdę wygląda ten balans i dlaczego, mimo lęku, jest bardziej do opanowania, niż się spodziewałam.
Gdzieś między deadline’ami, seminariami i zadaniami w pracy zauważyłam coś nieoczekiwanego: dobry pomysł nie należy wyłącznie do projektu na uczelni ani wyłącznie do zadania zawodowego - należy do miejsca, w którym faktycznie może się przydać. Wtedy zaczęłam świadomie przenosić nowe pomysły i podejścia między różnymi obszarami życia. Na przykład gdy wybrałam temat pracy licencjackiej: AI w contentcie, nie zamknęłam go tylko w ramach akademickich. W kilka minut wykorzystałam ten sam koncept, żeby naszkicować scenariusz filmu wizerunkowego do działań
w SOFTSWISS. A co najlepsze: kiedy ruszymy z tym pomysłem dalej, będę już mieć solidne badanie rynku, dzięki pracy licencjackiej.
Spodziewałam się, że studia będą wspierać moją pracę, ale nie doceniłam, jak bardzo praca zacznie wspierać też moje studia. Praca licencjacka to mój pierwszy poważny projekt akademicki
i naprawdę chcę napisać ją tak, żeby być z niej dumna. To, co bardzo mi w tym pomaga, to ludzie wokół mnie. W SOFTSWISS pracuję z doświadczonymi profesjonalistami. Wystarczy poprosić
o pomoc, a zawsze są gotowi podzielić się wiedzą. Znając moje ambicje, mój zespół stale oferuje wsparcie: pomaga mi dotrzeć do rozmówców, odpowiada na pytania do badań i daje profesjonalny feedback. Może to nic nadzwyczajnego, ale jest w tym coś tak szczerego i ludzkiego, że żadna praca licencjacka wygenerowana przez AI nie mogłaby konkurować z moją.
Nawet z największym wsparciem balans nie wygląda jak perfekcyjnie ułożony kalendarz. I szczerze - nigdy nie wyglądał. Dla mnie krytycznie ważne jest nie tylko pracować i studiować, ale też po prostu żyć: wyjść na kolację ze znajomymi, pojechać gdzieś, spędzać wolny czas na moich warunkach. Oczywiście są momenty, kiedy brakuje mi czasu albo energii. Czasem muszę wybrać, co jest dla mnie najważniejsze. I cały czas na nowo sobie uświadamiam, że jeden obszar życia prawie zawsze jest niedoskonały, nawet jeśli inne wydają się dobrze poukładane.
Wtedy dotarło do mnie moje najważniejsze odkrycie: wszystkie obszary życia są ważne, ale nie mogą być ważne jednocześnie. Kiedy to zaakceptowałam, przestałam się na siebie złościć, a co ważniejsze, zaczęłam działać inaczej. W czasie sesji świadomie stawiam na studia. Ustaliłam też prostą granicę: kiedy mam zajęcia, nie odpowiadam na wiadomości na Slacku. Świadomość, że
w danym momencie wybrałam priorytet, ułatwia mi skupienie i pozwala puścić poczucie winy.
Nie obwiniam się już, kiedy odpuszczam wykład, żeby domknąć deadline’y w pracy, ani wtedy, gdy wybieram sen zamiast nauki, albo gdy egzaminy na chwilę stają się ważniejsze niż praca. Bardzo pomogło mi wsparcie otoczenia. W najbardziej intensywnej części sesji mój zespół w SOFTSWISS zachęcił mnie do wzięcia krótkiego urlopu, żeby skupić się na nauce i odpocząć psychicznie.
Ta prosta decyzja zrobiła realną różnicę. Dla mnie równowaga nie polega na tym, żeby wszystko robić równie dobrze przez cały czas. Polega na tym, żeby pozwolić sobie na różne priorytety w różnych momentach bez poczucia winy.
Wciąż uczę się to wszystko łączyć i nie wierzę, że istnieje jedna 'idealna formuła'. Jedne tygodnie są spokojne, inne totalnie przytłaczające i to jest okej. Najważniejsze, że nie traktuję już balansu jak czegoś sztywnego ani perfekcyjnego. To proces, który zmienia się razem ze mną. I który mnie też zmienia. Wiem, że to, co działa u mnie, nie będzie działać u wszystkich, nie każdy ma te same studia czy taki zespół. Ale jeśli moje doświadczenie pomoże komuś poczuć się choć trochę mniej spiętym, to już bardzo dużo.
Jeśli jesteś studentką lub studentem i stresuje Cię myśl o pierwszej pracy oraz o tym, czy dasz radę wszystko pogodzić, zapamiętaj jedno: to jest możliwe. Nie dlatego,
że to proste, ale dlatego, że uczysz się tego stopniowo - z czasem, wsparciem i zaufaniem do siebie.
Więcej szczegółów na temat doświadczenia w pierwszej pracy
znajdziesz tutaj - https://www.jobs.pl/5-rzeczy-ktorych-nauczylam-sie-w-mojej-pierwszej-pracy-w-branzy-it.
Materiał partnera.
Czwartek, 19 marca 2026
© 1998-2025 JOBS.PL SA. Wszelkie prawa zastrzeżone.
